Emocje według medycyny chińskiej są całkowicie normalnym i naturalnym przejawem funkcjonowania narządów wewnętrznych. Są potrzebne i pomagają tworzyć wewnętrzną równowagę między Yin a Yang. Problemem nie są same emocje, lecz emocje nadmierne, silne, nieadekwatne do danej sytuacji. Stany te są w stanie zachwiać równowagą naszego organizmu – osłabić naszą energię Qi, doprowadzić do jej nadmiaru lub spowodować zastoje (blokady w ciele). Starożytny chiński lekarz Li Ao w IX wieku napisał: „Mądry człowiek to nie ten, który nie ma emocji. Mądry człowiek to ten, który panuje nad swoimi emocjami i zachowuje spokój ducha.“
W swojej praktyce terapeutycznej spotykam się z dwoma podstawowymi typami problemów. Pierwszym z nich są dolegliwości związane z narządem Śledziony (w uproszczeniu trawienie). Energia Śledziony jest kluczowa dla jakości naszego życia. Przetwarza ona przyjęty pokarm w energię Qi i krew, co stanowi swego rodzaju „paliwo” dla naszego organizmu. Abyśmy w ogóle mogli funkcjonować w życiu, aby działały nam nie tylko mięśnie, ale także mózg. A jeśli Śledziona nie przekształca pokarmu dobrze i efektywnie, jeśli jej energia trawienna Qi jest osłabiona, nasz organizm zaczyna podupadać na zdrowiu, co otwiera drogę do powstawania chorób.
Nawiasem mówiąc, czasami nie jest to wina osłabionej Śledziony, lecz niskiej jakości żywności pełnej dodatków, barwników i konserwantów, które spożywamy często w nadmiernych ilościach. Produkty te nie zawierają niezbędnych składników odżywczych, z których Śledziona mogłaby wytworzyć wysokiej jakości energię Qi i krew. Dlatego staram się wyjaśnić moim pacjentom, że w odżywianiu powinni skupić się bardziej na jakości niż na ilości. Jeść różnorodnie, a przede wszystkim regularnie.
Drugim najczęstszym problemem moich pacjentów są kłopoty spowodowane wszechobecnym stresem oraz nadmiernymi lub tłumionymi emocjami. Stres naprawdę odpowiada za szereg dolegliwości zdrowotnych. Niezależnie od tego, czy chcesz to przyznać, czy nie. W zasadzie nie ma się czemu dziwić. Większość z nas żyje w permanentnym stresie. Sytuacje stresowe przeżywamy w pracy, w życiu prywatnym, w urzędach, w korkach ulicznych. Nawet media często koncentrują się na informacjach, które wywołują stres. Być może jednak najwięcej stresujących sytuacji tworzymy sobie sami wewnątrz siebie. Chcemy tego, czego mieć nie możemy. Jesteśmy permanentnie niezadowoleni z samych siebie. Oglądamy się za siebie i planujemy, co będzie w przyszłości. A zapominamy dostrzec to, co jest dzisiaj, tu i teraz. To, co mamy. Kogo mamy obok siebie. I co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi.
Żyjemy w czasach, które dosłownie przepełniają nasze życie emocjami. Filmy akcji, literatura, muzyka, niezliczona ilość możliwości nietradycyjnej rozrywki, sportów „adrenalinowych”, szybkich i krótkich relacji, podróży przez pół planety, media społecznościowe pełne historii i zdjęć przepełnionych emocjami. To wszystko rozbudza nasze wewnętrzne emocje, ekstrema, które w naszym ciele powodują tzw. nierównowagę yin-yang, a w konsekwencji chorobę.
Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że emocje są naturalną reakcją narządów na bodźce wewnętrzne lub zewnętrzne. Pomagają nam wyrównywać wahania naszego życia. Kiedy żyjemy zbyt yangowo lub zbyt yinowo.
W zachodnim stylu moglibyśmy powiedzieć, że utrzymują wewnętrzną homeostazę. Stabilność środowiska wewnętrznego. Dlatego problemem nie są same emocje, lecz emocje nadmierne, silne, nieadekwatne do danej sytuacji. Stany te są w stanie zachwiać równowagą naszego organizmu.
Wyobraź sobie swoje życie jako sinusoidę. Jeśli krzywa odchyla się w górę, żyjesz bardziej yang. Jeśli odchyla się bardziej w dół, żyjesz raczej yin. Co to oznacza? Życie yang jest szybkie, energiczne, dynamiczne. Jeździmy szybko samochodem, intensywnie pracujemy, wiecznie nie mamy na nic czasu, terminy są naszym koszmarem, jemy w fast foodach ostre i smażone potrawy, nie mamy czasu przeczytać żadnej książki, maksymalnie zdążymy obejrzeć wiadomości w telewizji, które wprowadzają nas w dyskomfort psychiczny. A sen? To zbędne opóźnienie.
Życie yin jest powolne i zimne. Żadnego pośpiechu, żadnych aktywności fizycznych. Najchętniej leżymy w łóżku i objadamy się lodami z bitą śmietaną. Sport zdecydowanie nie jest dla nas. Zadowalają nas telewizyjne romanse, lubimy słodycze, jemy dużo warzyw i owoców, żeby nie tyć.
Medycyna chińska zaleca eliminowanie tych nadmiernych wahań yang i yin oraz trzymanie się tzw. złotego środka. To myśl, która przewija się jak czerwona nić przez całą medycynę chińską.
1) Radość - emocja, która przynależy do serca. Umiarkowana radość służy sercu. Jednak nadmierna radość mu szkodzi, rani je i wyczerpuje jego energię Qi. Pojawiają się objawy takie jak nerwowość, niezdolność do koncentracji czy labilność psychiczna.
2) Gniew i złość - emocje wątroby. W umiarkowanym stopniu pomagają wątrobie uwolnić jej Qi, która ma tendencję do blokowania się. Odwrotnie, jeśli gniew i złość są silne, wówczas ich energia blokuje się i ma tendencję do rozgrzewania się. Co prowadzi do wielu scenariuszy różnych nierównowag w organizmie. A w dzisiejszych czasach problemy te są bardzo częste. Objawy są bardzo różne: bóle głowy, drażliwość, różne napięcia, niezdolność do odprężenia się, problemy trawienne, somatyzacja stresu itp.
3) Smutek - emocja płuc. Ma tendencję do spowalniania ich funkcji rozpraszania. Powoduje objawy takie jak utrata głosu, kaszel, uciski w klatce piersiowej, problemy z oddychaniem, osłabienie odporności itp.
4) Nadmierne rozmyślanie lub zaduma - emocja śledziony. Osłabia Qi śledziony, a tym samym osłabia trawienie i powoduje różne problemy przewodu pokarmowego, takie jak wzdęcia, luźne stolce, zmęczenie, uczucie ciężkości kończyn itp.
5) Strach lub szok - emocja nerek. Powoduje opadanie Qi w dół. Kto przeżył jakiś wielki szok, ten przyzna rację temu twierdzeniu, że podczas strachu lub szoku występuje problem z utrzymaniem moczu lub stolca.
„Nadmierna radość, gniew, niepokój, strach lub żal – jeśli ta piątka opanowuje ducha, szkodzi życiu.“
Jeśli więc emocje przekroczą pewne granice, zaczynają nam szkodzić. I to nie tylko wtedy, gdy są nadmierne i ekstremalne, gdy się w nich babrzemy i je wywołujemy, ale także w przypadkach, gdy je tłumimy. Kiedy chcemy wybuchnąć, ale wiemy, że jest to społecznie niepoprawne. Zatrzymujemy emocję w sobie i ją dusimy. Zarówno nadmierna, jak i stłumiona emocja wywołuje blokadę na poziomie Qi. Tworzy korek w kanale energetycznym (meridianie) i Qi przestaje swobodnie płynąć.
Zdrowie w ujęciu medycyny chińskiej to stan, w którym nasze ciało zawiera wystarczającą ilość energii Qi i krwi, a wszystko w nim swobodnie przepływa. Zatem każda przeszkoda w przepływie energii Qi oznacza problem, który zazwyczaj rozwija się w szereg „scenariuszy”. Zablokowana Qi zaczyna blokować krew lub śluz, co oznacza już poważniejszy problem. Podam konkretny przykład: stłumiona emocja gniewu wywołuje stagnację Qi, która objawia się uciskiem w podżebrzu lub problemami trawiennymi. Później w miejscu spowolnienia zaczyna gromadzić się krew lub śluz, co powoduje wzrost mięśniaków w macicy, torbieli na jajnikach lub różnych zmian w piersiach. U zdecydowanej większości kobiet z rakiem piersi widziałem ten scenariusz.
Co więcej, stagnacja ma tendencję do rozgrzewania się, wywołuje w organizmie gorąco, dla którego typowe jest to, że przemieszcza się w górę, do górnych części organizmu, aż do serca, gdzie zaczyna niepokoić duszę Shen, a my zaczynamy być niespokojni i podrażnieni. Albo źle śpimy. Tych scenariuszy jest naprawdę wiele. A te nadmierne lub tłumione emocje są w stanie wywołać stany od drobnych wahań energetycznych aż po silne blokady, które mogą prowadzić nawet do powstania nowotworów.
Różnica między starożytną chińską a dzisiejszą społecznością polega na tym, że w dawnych Chinach ludzie starali się żyć umiarkowanie. Starali się podążać złotą środkową drogą i żyć zgodnie z naturalnymi cyklami yin-yang. Co oznacza, że starali się również miarkować swoje emocje. Starali się być zdolni do kontrolowania swoich emocji, a nie żeby emocje kontrolowały ich. Dzisiejszy świat zachodni jest inny. Nie staramy się trzymać emocji na wodzy, wręcz przeciwnie, poszukujemy ich.
Medycyna chińska ma na te emocjonalno-energetyczne blokady specjalną mieszankę ziołową. Tradycyjną recepturę Xiao Yao San (czytaj sjao jao san) znaną już od tysięcy lat. Sprzedaje się ją np. w formie nalewki ziołowej. Mieszanka zawiera dwie kategorie ziół. Jedna uwalnia stagnację Wątroby, a tym samym najróżniejsze blokady energetyczne gdziekolwiek w naszym organizmie. Druga wzmacnia właśnie Śledzionę, czyli trawienie. Jest to idealne połączenie do rozwiązywania najróżniejszych problemów psychosomatycznych. Dla stanów, w których stres zaczyna objawiać się w ciele. Typowo jako uczucie ściskania czy napięcia w okolicy żołądka lub pod żebrami. Częstym objawem jest zespół napięcia przedmiesiączkowego. Jest odpowiednia w zasadzie przy wszystkich problemach, które pogarszają się pod wpływem stresu.
Xiao Yao San
Rodzajem mieszanki na rozchwiane emocje, która z punktu widzenia medycyny chińskiej jest bardziej ukierunkowana na „serce”, w którym mieszka dusza Shen, jest An Shen Ding Zhi Wan. Mieszanka zawiera zioła, które odżywiają krew serca i tym samym stanowią kotwicę dla duszy Shen. Jeśli dusza Shen nie ma wystarczającej kotwicy, ma tendencję do latania. Taki człowiek jest wtedy mentalnie niezakotwiczony i łatwo rozdrażnialny.
An Shen Ding Zhi Wan
Podobnych mieszanek na nierównowagę psychiczną i emocjonalną jest więcej. Bardziej szczegółowy przegląd znajdą Państwo na https://www.cinskyherbar.cz/domaci-lekarnicka.html w dziale Nierównowaga psychiczna.
Wiemy już, jak na emocje patrzy medycyna chińska. Jak jednak z nimi pracować, jak utrzymać je na wodzy, aby nie zaczęły nas kontrolować i nie tworzyły w naszym organizmie nierównowagi? Nie jest to proste i w wielu przypadkach będzie to całkowicie indywidualne. Sami siebie znamy najlepiej i wiemy, co na nas działa.
Starajcie się postrzegać swoje emocje, obserwować, co dana sytuacja życiowa z wami robi. Jakie uczucia w was wywołuje. Kontrolujcie je, ale nie dajcie się im opanować. Nie tłumcie ich. Istnieje jedna prosta technika. Wyobraźcie sobie wieżę na wysokim wzgórzu. Wejdźcie na nią. Pod sobą widzicie rzekę - rzekę waszych emocji i poruszeń psychicznych. Obserwujcie, jak płynie. Czasami ta rzeka jest leniwa, innym razem nurt jest szybki i drapieżny. Chodzi o to, abyście nauczyli się obserwować emocje z zewnątrz, z dystansu, z wysokości wieży widokowej. Tak, jakby działy się zupełnie poza wami. Próbujcie tego zwłaszcza w chwilach, gdy wasze emocje są naprawdę silne, gdy jesteście bardzo wzburzeni, pełni niepokoju lub rozgniewani. To bieg na długi dystans, ale jeśli będziecie szli krok po kroku, osiągniecie swój cel.
Na pulpicie komputera mam cytat z książki Cesta do Jeruzaléma, napisano tam: „Człowiek musi pogodzić się ze swoim losem, tak jak Bóg mu go wyznaczy. Nie ma sensu narzekać, że wolałoby się być kimś innym lub gdzie indziej, raczej powinno się starać jak najlepiej wykorzystać sytuację, aby jak najlepiej wypełniać Boże zamiary.“
Nieustannie jesteśmy z czegoś niezadowoleni i na coś narzekamy. Straszne życie. Więc pierwszą rzeczą, którą radzę, jest pogodzenie się ze swoim losem.
Uwaga, nie oznacza to, że nie powinniśmy od czasu do czasu zmieniać stanu rzeczy. To nawet nie byłoby właściwe. Musimy tylko trafnie ocenić, kiedy jesteśmy w stanie zmienić rzeczy, a kiedy już nie. Na jednym kościele napisana jest modlitwa: „Boże, daj mi siłę i odwagę, abym potrafił zmienić rzeczy, które zmienić mogę, daj mi pokorę, abym potrafił przyjąć rzeczy, których zmienić nie mogę, i daj mi mądrość, abym potrafił rozróżnić między tymi dwiema sytuacjami.“ W tym tkwi głęboka mądrość i wskazówka do szczęśliwego i zadowolonego życia.
Problem często bywa również w błędnej ocenie rzeczy, które nam się przydarzają. Jesteśmy przesadnymi pesymistami. Wiele rzeczy postrzegamy jako złe, jako coś, co nas krzywdzi. Czasami mówię sobie, że może nie powinniśmy dzielić rzeczy na dobre i złe, ale na dobre i konieczne. Może nie powinniśmy nieustannie przerażać się rzeczami, które nadchodzą. A już w ogóle rzeczami, które mogłyby nadejść, ale prawdopodobnie nigdy nie nadejdą. Jak mówi dosadne czeskie przysłowie: „Nie dziel skóry na niedźwiedziu, póki żyje.“. Bądźmy większymi optymistami. Szukajmy we wszystkim tego, co dobre. Nawet jeśli jest to czasami cholernie trudne. Ale z pewnością jest to tego warte.